Trudno, mówiąc oględnie nie zamierzam płakać. Zamierzam po raz kolejny odwiedzić ludzi od uszczelek w sklepie dawniej zwanym metalowym. Hydraulik powinien mnie odwiedzić, ale niestety jemu jakaś uszczelka poszła i jest na chorobowym.
Mnie żadne skojarzenia i samodzielne naprawianie kranu niewiele pomogły. Okazało się, że uszczelka uszczelce nie równa i odpowiedni rodzaj i rozmiar decyduje o tym czy w ogóle jakiekolwiek zabiegi doprowadzą do efektu końcowego, a więc uszczelnienia.
Zatem nic tylko trza samemu zawijać rękawy i próbować, próbować i jeszcze raz próbować. Oby prób uszczelniania nie było więcej niż 3 bo chyba szczeznę. Zalewa się podłoga w kuchni a to nie dom tylko mieszkanie. Jeszcze z sąsiadami trzeba się liczyć&
Dnia pewnego o 7 rano budzi mnie woda jakaś. Co się stało?? Biegnę nieprzytomna do kuchni. Zepsuty kran. Oczywiście uszczelka wzięła się i zepsuła. A ja z uszczelkami mam tyle co i nic i tylko skojarzenia mam z uszczelnianiem takie, że uszczelki, kojarzą mi się z szelkami. Uszczelki to takie szelki na kran, ot tyle. Czytacz się nie zgodzi?? Gdyby się nawet nie zgodził- ze skojarzeniami się nie dyskutuje tylko podchwytuje- drogi czytaczu.
No user commented in " Historia uszczelniania kobiety z PRL-u "
Follow-up comment rss or Leave a Trackback